Marek Krajewski

Wigilia u Eberharda Mocka
26-12-2007
Krótkie opowiadanie Breslau, Wigilia 1924 roku, godzina szósta po południu Radca kryminalny Eberhard Mock wyprostował białą muszkę pod sztywnym kołnierzykiem. W jedną dłoń ujął butelkę korzennej wody kolońskiej od Welzla, w drugą – gumowy rozpylacz. Ścisnął go kilkakrotnie i na jego miękkich, gładko wygolonych policzkach osiadła pachnąca rosa. Przygładził czarne ...
czytaj dalej
skomentuj(8)

Dwie historyjki o zbiegu okoliczności
07-12-2007
Wierzę, że żyjemy w świecie całkowicie zdeterminowanym, w którym nie ma miejsca na przypadek. Na takie wyznanie, pozbawione głebszego uzasadnienia naukowego, a zatem godne chłopskiego filozofa, nigdy bym się nie zdobył, gdyby ten tekst miał być opublikowany w jakiejś gazecie, gdyby był on rozpowszechniony drogą nieinternetową. Wierzę, że żyjemy w świecie całkowicie zdeterminowanym, w któ ...
czytaj dalej
skomentuj(11)

Archiwum
2009
2008
2007

copyright © 2009 marek-krajewski.pl